Menu nawigacji stron

NATURALNIE & ŚWIADOMIE

Weightism – nowa dyskryminacja otyłych

Weightism – nowa dyskryminacja otyłych

Weightism to dyskryminacja z powodu otyłości lub nadwagi. Skierowana jest na wszystkich „większych” ludzi, bez względu na wiek, zawód, pozycję społeczną, rasę czy kulturę. Najokrutniejsza jest jednak kultura Zachodu; panuje tu ostracyzm ludzi z nadwagą i całkowita społeczna akceptacja takiego stanu. Żadna inna kultura nie stawia tak rygorystycznych wymagań dotyczących wyglądu i nie karze tak surowo za ich nieprzestrzeganie.

Ciało definicją wartości człowieka

Oczywiście ciało zgrabne, szczupłe. Kultura masowa postawiła znak równości między szczupłym ciałem a pięknem, pozwoliła również na przyporządkowanie takiemu wyglądowi samych pozytywnych cech. I tak o kobiecie szczupłej mówi się, że jest na pewno dobra, inteligentna, błyskotliwa, towarzyska czy pewna siebie. Natomiast ta, która ma nadwagę jest z pewnością zagubiona, niekonsekwentna i posiada słabą wolę. Komuś może się wydawać, że jest także mniej inteligentna, mniej zdolna, niedokładna, a co gorsza, przypisuje się takiej kobiecie od razu mniejsze oddanie pracy, nieumiejętność finalizowania spraw czy bierność i lenistwo. Dołączywszy do tego negatywne emocje, którymi, jak się zdaje, nasza bohaterka się kieruje – zazdrością i mściwością – wychodzi nam kompletny obraz osoby, która do niczego się nie nadaje. Ludzie z góry zakładają, że na osobę z nadwagą po prostu nie można liczyć…przekłada się to na możliwość zdobycia pracy.

Im mniej ważysz tym więcej zarabiasz

W dzisiejszych czasach dążenie do fizycznej doskonałości wydaje się więc mieć racjonalne uzasadnienie. Szczupłe i zadbane ciało zdecydowanie zwiększa szanse na znalezienie ciekawej i dobrze płatnej pracy, na szybszy awans oraz od 5 do 10% wyższe zarobki. BMI, które podskoczy o 10%, zmniejsza zarobki o 3,3% u mężczyzn i 1,8% u kobiet! Ludziom otyłym trudniej jest znaleźć pracę, dostać ją i utrzymać; zwalniani są znacznie częściej niż osoby o prawidłowej wadze. Po za tym są pewne zawody, w których nienaganny wygląd jest wręcz obowiązkowy: sekretarki, stewardessy, prezenterki, aktorki…nawet jeśli będą świetnie wykształcone, ale z nadwagą mogą pożegnać się z wymarzonym stanowiskiem.

Znak przynależności do grupy społecznej

Coraz częściej otyłość zaczyna być interpretowana jako wyznacznik przynależności do biedniejszej warstwy społeczeństwa. Powodem jest mniemanie, że ludzie biedni, kupują tanie, zazwyczaj znacznie gorszej jakości produkty, które nie wymagają przechowywania (brak lodówki, oszczędność prądu) lub gotowania (brak kuchenki, oszczędność gazu). Z reguły są to produkty o dużej zawartości węglowodanów złożonych, jak biały chleb, makarony, ziemniaki oraz gorszej jakości mięso i tłuszcz zwierzęcy. Brak lub niewielka ilość warzyw i owoców, prowadzi do powstania nadwagi a z czasem otyłości. I powstaje kolejny stereotyp: człowiek otyły to człowiek biedny; pociąga to za sobą łańcuszek skojarzeń, że biedny to od razu gorszy, słabiej wykształcony, sfrustrowany…i mający problemy ze znalezieniem pracy. Powstaje błędne koło, które co gorsza potwierdzają statystyki. Otóż najwięcej otyłych, bo aż 17% jest wśród ludzi z najniższym wykształceniem; wśród tych, z najwyższym – wskaźnik ten ma poniżej 4%.

Otyłość to kwestia wyboru!

Tak wołają najbardziej zapalczywi – wybrałeś nadwagę, spodziewaj się konsekwencji. Już w latach trzydziestych amerykańskie czasopisma gromiły: „skoro się utuczyłeś – to miej pretensje do siebie i swojego lenistwa”. Ale przecież otyłość może mieć swoje podłoże w wielu różnych czynnikach! Wyróżniono ca najmniej 50 różnych przyczyn powstawania otyłości, które niekoniecznie związane są z wolą jednostki. Co niepokojące, to nietolerancja i dyskryminacja otyłych ludzi nawet wśród lekarzy, którzy doskonale powinni zdawać sobie sprawę z rozległości zjawiska.

Z badań wynika, że osoby z nadwagą mają takie samo poczucie społecznego niedopasowania jak homoseksualiści. Problem powiększa się, bo tej inności nie sposób nie zauważyć. Wszędzie na ulicy, w sklepach, w kinie, na basenie czy w autobusie czują się jak osoby innej kategorii, ba, gorszej kategorii. W sklepie odzieżowym wybór modnych ubrań kończy się na rozmiarze 38. Sale kinowe z miejscami dla osób o większych gabarytach znajdują się tylko w większych miastach; w teatrze nawet takich siedzeń nie ma. Na koncertach zmuszona jest siąść najdalej od sceny – tam tylko są miejsca przeznaczone dla „większych”. Kuszetki w pociągach też nie są przystosowane dla kogoś otyłego… i to wszystko dzieje się w sytuacji, kiedy światowe organizacje zajmujące się walką z otyłością podają, że na nadwagę cierpi 60% społeczeństwa.

 

Opracowała: Monika Ptak

 

O autorze

Error: Nie można utworzyć katalogu „wp-content/uploads/2018/11”. Czy WordPress ma uprawnienie do zapisu do katalogu nadrzędnego?

monika

Strona www: http://ajurweda-dla-zdrowia.pl
Skończyłam Porównawcze Studia Cywilizacji, w których połączyłam naukę i fascynację Dalekim Wschodem. Pasjonują mnie sztuki walki, sama trenowałam ju-jitsu, kung-fu, kalaripayattui karate kyokushin – i jak na współczesnego samuraja przystało stale podnoszę sobie poprzeczkę. Spokój i harmonię w ciągłym ruchu znalazłam w jodze, którą praktykuje od kilku lat. Poszukując połączenia dla tak różnorodnych dyscyplin znalazłam metodę ćwiczeń pilatesa, których jestem zawodowym instruktorem. Ale czym byłyby treningi bez odpowiedniej diety? Ten temat zafascynował mnie na tyle, że swój ciekawski nos wepchnęłam w tajniki kuchni ajurwedyjskiej, chińskiej i makrobiotycznej. Co więcej, postanowiłam wyjechać do Indii, by tam nauczyć się od mistrzów medycyny ajurwedyjskiej w praktyce. Dzięki zdobytej wiedzy poświęciłam się szerzeniu ajurwedy w Polsce pracując jako ajurwedyjski terapeuta, wykładając teorię i współpracując z wieloma ośrodkami medycyny naturalnej. Wydałam też książkę – poradnik medycyny ajurwedyjskiej. Na stronach storeko dzielę się moją, ciągle poszerzaną, wiedzą z zakresu medycyny alternatywnej, świadomego odżywiania i różnych systemów filozoficzno-dietetycznych.