Menu nawigacji stron

NATURALNIE & ŚWIADOMIE

Eko to luksus

Eko to luksus

Produkty naturalne i eko zawsze były droższe i będą. Sama często się łapię na tym, że myślę  : ee tam eko będę kupować, szkoda kasy. A potem myśl, że to zdrowsze i lepszej jakości.  To jak z paliwem- kupisz słabej jakości, to potem bujasz się po warsztatach, bo to czy tamto padło w samochodzie. A z żywnością jest tak samo – tylko, że zamiast po warsztatach bujamy się po lekarzach. No to jak się przekonać?

Na tysiące produktów, które kupujemy w roku, budżet zakupowy zaczyna się robić spory. Nie będę ściemniać, że wszystko co kupuję jest eko, ale przynajmniej jestem świadoma ich wartości i potrafię zapytać skąd produkt pochodzi i jak jest produkowany. Zdaję sobie też sprawę do kogo idą pieniądze za produkty, które kupuję. Jeśli ulegam dużym sieciówkom z wygody lub impulsu chwili to mam na uwadze kaca moralnego, z faktu, że mogłam dołożyć się do masowej, wykorzystującej ludzi i środowisko produkcji i czystej komercji.

Dlatego najczęściej wybieram lokalne sklepy i targi, dlatego czasem kupuję tylko jedną rzecz w dużym sklepie, żeby potem zaopatrzyć się w resztę u mniejszych.

Po co? Bo dzięki temu nie czuję się jak baranek, potulnie i nieświadomie łykający co mu podsuną.

 Eko luksus

Wiem, że średnia krajowa nie jest za wysoka i może nas nie stać na to, by zapełniać koszyki i brzuchu samymi eko produktami. Znam jednak sporo osób, które stać na zagraniczne podróże i dobre auta. I mają możliwości, żeby płacić za jakość. Tylko, że często pojęcie jakości opiera się na schematach wpajanych nam przez reklamy.

Moim celem, jest pokazanie Wam mojego punktu widzenia. Że luksus to nie markowe dobra produkowane w Chinach tylko te lokalne, tworzone z pasją. Że czasem wystarczy przeczytać etykietę, żeby wiedzieć, czy to jest dla nas dobre a co nie.

Dla mnie produkty naturalne i ekologiczne to :

DOBREJ JAKOŚCI SKŁADNIKI – to nie 0,5 % malin na sok malinowy ani sztucznie pędzona marchewka bez pierwiastków śladowych i smaku. To 150 % jabłek w musie jabłkowym a nie woda, cukier, zagęstniki , jabłka i inne dziwactwa, to tworzone lokalnie produkty nie wędrujące po całym świecie, żeby taniej przyszyć guziki w biedniejszym kraju.

ZDROWIE – jeśli w większości produktów, które kupuję są wypełniacze samiast obiecywanego głównego składnika (np malin) to skąd mam czerpać substancje odżywcze?  Z syntetycznych witamin, które wchłaniają się 5-10%? Jedzenie to nie tylko kalorie i zaspakajanie głodu ale przede wszystkim świadome podchodzenie do tego co może służyć naszemu ciału

OSZCZĘDNOŚĆ – kiedy pozbędziemy się wypełniaczy nagle produkt staje się wydajny.

WSPARCIE LOKALNYCH BIZNESÓW – jeśli Twoja kasa wędruje zagranicę to nic z tego nie masz. A lokalni przedsiębiorcy płacą lokalne podatki, wybierają lokalnych dostawców i dzięki temu twoje otoczenie się zmienia. I warto się przyjrzeć hasłom typu nasza sieć to x % lokalnych produktów – zaglądnij do swojego koszyka czy też masz taki %

KRÓTSZY DYSTANS – idąc na targ widzisz, kto ma wybór jak z supermarketu, a kto ma raptem kilka produktów – to najczęściej producent albo ktoś, kto skupuje od lokalnych rolników i  nie zbija cen jak hurtownicy. To ktoś, kto najczęściej zna realia produkty i kiedy nie ma się czego wstydzić wszystko opowie. W internetach też coraz więcej lokalnych producentów – wystarczy trochę poszukać

Realne podejście

Święta nie jestem i sama siebie nie nazywam ekologiczną. Jednak marzę o wyprostowaniu zasad. O tym, żebyśmy wspólnie poprzez zakupy, wybierali świadomie i nie dawali wciskać się w schematy. Kiedy słyszę, kiedy moja Babcia mówi, żeby kupić coś co jest reklamowane w TV, bo to jest dobre to tylko uśmiecham się pod nosem – ona długo żyła w czasach, gdy wszystkiego brakowało i oto kiedy zamiast jednego masła ma 15 do wyboru wybiera według ceny albo znajomości marki. Jej marketingu nie uczyli w szkole ani też nie ma dostępu do internetu. Obie wspólnie jednak znamy smak prawdziwego twarogu ze wsi. I kiedy przywożę jej zakupy z placu mogę spokojnie powiedzieć – Babciu to jest dobre –  bez moralizowania.

Totalna hedonka

Piękne określenie, zapożyczone od bardzo mądrej kobiety. To dogadzanie sobie, bo nas na to stać.  Stać nas na to, żeby w pełni świadomie kupować i brać za siebie odpowiedzialność. A nie winić polityków czy rządu, że jest słabo, lekarzy za to, że jesteśmy chorzy.

Osobiście dla mnie taką hedonką jest spożywanie świeżego chleba z masłem i serem na łące i patrzenie na góry. Do tego kubek ciepłej herbaty z babcinym sokiem malinowym i poczucie, że kocham swoje życie..

 

O autorze

Storeko

Strona www: http://storeko.pl

5 komentarzy

  1. Produkty ekologiczne są też pewną modą/trendem, który niektórzy producenci wykorzystują. Dlatego trzeba być czujnym wszędzie.

    Ja np. raz na tydzień czy dwa udaje się w Gdańsku na biobazar. Ale powiem szczerze, że ceny niektórych produktów są bardzo wysokie.

  2. Myiba na placach często to jest na wyczucie:P Pozostają jeszcze zakupy typu paczka od rolnika, kooperatywa spożywcza czy RWS (rolnictwo wspierane społecznie). Ja sama mam zawsze zagwózdkę, czy bardzo pryskane czy tylko trochę.. Wiadomo,że w sieciówkach nikt się nie będzie bawił w sentymenty. Jednak jak się zakręci w swoim mieście wokół ludzi, którzy mają do czynienia z rolnikami to na pewno można sobie jakiś kontakt znależć..A z jakiego miasta jesteś?

  3. Cześć! Ciekawy wpis, niestety często nie ma po prostu możliwości kupować u lokalnych producentów. Nawet sklepy pod domem są zagranicznymi sieciami typu Żabka czy Lewiatan. Idąc do osiedlowego warzywniaka też nie wiem skąd są warzywa. Ostatnio właśnie zapytałam w lokalnym zieleniaku skąd pochodzi warzywo i nie potrafił powiedzieć! Jaką mamy więc pewność że kupując w małych sklepikach czy na targu faktycznie kupujemy lepszy produkt i wspieramy lokalnych producentów?

  4. Super, że podzielasz to podejście! No te eko jakoś tak bardziej z namaszczeniem się traktuje..U mnie dużo daje mała różnica w cenie pomiędzy certyfikowanym a nie. Choć najczęściej jednak przepytuję sprzedawców na placach czy kiermaszach i chyba czynnik psychologiczny czy ktoś mnie przekonał do siebie (bo to najczęściej producenci) gra dużą rolę.

  5. Dobrze by było aby każdy tam gdzie może i go stać był eko 🙂 ja w pierwszej kolejności patrzę po prostu na skład produktu. Jeśli mam okazję kupić produkt z zielonym listkiem to staram się na cenę nie patrzeć i go kupić 😉 mam wrażenie, że takie produkty z zielonym listkiem wystarczają na dłużej. Całkiem możliwie, że podświadomie go oszczędzam, ale być może eko produkty są bardziej wyrazistsze w smaku i bardziej się nimi człowiek najada?

Trackbacks/Pingbacks

  1. Pierwszy raz na storeko - […] Eko to luksus […]

FreshMail e-mail marketing free online marketing software
 

Bądź na bieżąco z newsletterem

nowe wpisy, specjalne oferty, bieżące wydarzenia

FreshMail e-mail marketing free online marketing software
 

NIE PRZEGAP OKAZJI NA CIEKAWE INSPIRACJE

Zapisuję się na newsletter(w każdej chwili możesz zrezygnować).

FreshMail e-mail marketing free online marketing software
 

Subscribe to our newsletter

Send me your newsletter (you can unsubscribe at any time).

FreshMail e-mail marketing free online marketing software